Creare est humana
Ósmy wieczór maturalny za mną. Zamiast się uczyć próbowałam coś stworzyć. Skończyło się na przepisywaniu rękopisów oraz próbą zmienienia tego, co niedoskonałe oraz szybkim poddaniem się.
Ale pisanie wciąga. Nawet, gdy ostateczny wynik nie jest zadowalający (albo nie ma ostatecznego wyniku, co zdarza się zdecydowanie częściej), to gdy piszę/próbuję pisać odrywam się całkiem od istniejącego świata. Wchodzę w zupełnie inny wymiar myśli i słów. Umysł zaczyna pracować w odmienny sposób, zresztą nie potrafię (i nie muszę) opisywać tego stanu - trzeba go doświadczyć.
Dzisiaj nic nowego nie opublikuję. Chyba nie będę też ciągnąć dalej opowieści, której początek można przeczytać w poprzednim poście. Ale to nie znaczy, że przestanę próbować, że się poddam. O nie.
Czas na coś nowego. Jeszcze nie wiem co prawda na co, ale...
Twórzmy.
Tak, poczekajmy jeszcze te pięć dni. Ostatnie pięć dni.
A potem?
Potem kolejny początek!
Ale pisanie wciąga. Nawet, gdy ostateczny wynik nie jest zadowalający (albo nie ma ostatecznego wyniku, co zdarza się zdecydowanie częściej), to gdy piszę/próbuję pisać odrywam się całkiem od istniejącego świata. Wchodzę w zupełnie inny wymiar myśli i słów. Umysł zaczyna pracować w odmienny sposób, zresztą nie potrafię (i nie muszę) opisywać tego stanu - trzeba go doświadczyć.
Dzisiaj nic nowego nie opublikuję. Chyba nie będę też ciągnąć dalej opowieści, której początek można przeczytać w poprzednim poście. Ale to nie znaczy, że przestanę próbować, że się poddam. O nie.
Czas na coś nowego. Jeszcze nie wiem co prawda na co, ale...
Twórzmy.
Tak, poczekajmy jeszcze te pięć dni. Ostatnie pięć dni.
A potem?
Potem kolejny początek!
Komentarze
Prześlij komentarz