.

Żartowałam.
Chyba mam ochotę się jednak tutaj wyżalić.

Stan rekrutacji na rok akademicki 2012/2013 kierunek lekarski
CMUJ - 200 miejsc pod kreską, 5 punktów pod progiem (ale już nie 11!)
UMP - Zakwalifikowana na pierwszy rok studiów, do wtorku należy zawieźć dokumenty
GUMed - od 13.07 na liście, papiery złożone 16.07

Będę lekarzem. A przynajmniej już mam większe szanse, żeby nim być niż inni moi rówieśnicy.
Na razie tylko dwie osoby z mojej klasy dostały się na lekarski. Trzy stoją w kolejce, reszta próbuje za rok.
Jestem cholerną szczęściarą.
Powinnam się cieszyć, skakać z radości, wielbić niebiosa etc.
Niestety euforia trwała tylko chwilę.

Nie ma praktycznie szans, żebym dostała się do Krakowa.
Jest mi taaaaak strasznie przykro. Wszystkie moje plany legły w gruzach. Niepotrzebnie planowałam, narobiłam sobie nadziei, a teraz nie potrafię pogodzić się z porażką. Nadal obserwuję listy rankingowe, które powoli się zmieniają, z nadzieją, że próg jeszcze o te nieszczęsne pięć punktów się obniży...
Wiecie, że wystarczyłoby, żebym każdą z matur (z biologii, chemii i matematyki) napisała o jeden (JEDEN!) punkt więcej?

Teraz, w ciągu trzech dni muszę wybrać uczelnię.
Poznań czy Gdańsk?
Z jednej strony myślę, że lepiej będzie, jeżeli stąd wyjadę, nieważne gdzie, byle dalej od domu. Z drugiej strony Poznań to nie Kraków. Właściwie nie mam pojęcia jaki jest Poznań i czy chociaż w pewnym stopniu mi się spodoba, czy będę chciała przeżyć tam najbliższe 6 lat.
Postanowiłam porównać korzyści studiowania w obu miastach i wybrać najlepszą opcję. Wyszło mniej więcej tak:

Gdańsk:
- mam gdzie mieszkać, gdybym jednak mimo wszystko chciała się wynieść z domu łatwiej znajdę pokój do wynajęcia, ale nie mam szans na akademik
- mam szansę na otrzymanie stypendium
- nie będę sama - jest mama, babcia, siostra, brat i, chyba przede wszystkim, przyjaciele
- nie będę miała problemu z tym, co dalej z gromadą

Poznań
- UMP jest w czołówce najlepszych uczelni medycznych w kraju (w zeszłym roku na pierwszym miejscu, teraz chyba CMUJ go prześciga)
- usamodzielnię się - akademik dostanę na pewno, więc nie będzie problemu z mieszkaniem
- mała namiastka Krakowa - chciałam gdzieś wyjechać na studia, co prawda to miało być jedno konkretne miejsce, ale...
- będę miała czystą kartę - będę mogła zacząć wszystko od nowa, całkiem. Bez ojca, bez strachu, wstydu, upokorzenia.

I tak będę chciała się przenieść w przyszłym roku do Krakowa, co może nie wyjść, ale warto próbować...
Nie umiem podejmować decyzji. Ta jest jeszcze cięższa niż poprzednie, bo czuję, że nie ważne co w tym momencie wybiorę, to i tak będę żałować.
Trzy dni. Albo stchórzę, albo świadomie wybiorę

Nie ma innej opcji.

Komentarze

Popularne posty