Bo mnie się góry kojarzą...
z zapomnieniem.
ciszą.
ostrym, lodowatym zapachem powietrza.
widokiem na zielone połoniny.
świstem wiatru skradającego się pomiędzy szczytami.
czołem zroszonym potem, ocieranym co chwilę wymiętą chustką.
ciepłą szarlotką.
bolącymi stopami.
i jeszcze kilkoma innymi rzeczami.
Bilety kupione. Plecak już spakowany, czeka na tygodniową wędrówkę. Nie tylko po górach, tradycyjnie zahaczamy o Kraków, dzień spędzimy w Poznaniu.
Chwilowe odcięcie się od świata. Może później będzie czas na dłuższe schowanie się pośród szczytów.
Zajęcia na kurs jeszcze nie przygotowane, kartka z rozpisanym jako tako planem leży pośród sterty map i przewodników.
Nie wiem, czy to świadomość tego, że jutro wyjeżdżam, czy coś innego, nie pozwala mi na zabranie się i dokończenie czegokolwiek porządnie.
Chyba znowu za bardzo się nakręciłam.
No cóż, w takim razie nie smęcę dzisiaj zbyt długo, postaram się o dłuższą relację tuż po powrocie - bardzo możliwe, że uda się zrobić całkiem sporo zdjęć za sprawą siostrzanej lustrzanki.
A więc w drogę! :)
edit: lustrzankowych zdjęć nie będzie. Ech, znowu pozostaje tylko telefon.
ciszą.
ostrym, lodowatym zapachem powietrza.
widokiem na zielone połoniny.
świstem wiatru skradającego się pomiędzy szczytami.
czołem zroszonym potem, ocieranym co chwilę wymiętą chustką.
ciepłą szarlotką.
bolącymi stopami.
i jeszcze kilkoma innymi rzeczami.
Bilety kupione. Plecak już spakowany, czeka na tygodniową wędrówkę. Nie tylko po górach, tradycyjnie zahaczamy o Kraków, dzień spędzimy w Poznaniu.
Chwilowe odcięcie się od świata. Może później będzie czas na dłuższe schowanie się pośród szczytów.
Zajęcia na kurs jeszcze nie przygotowane, kartka z rozpisanym jako tako planem leży pośród sterty map i przewodników.
Nie wiem, czy to świadomość tego, że jutro wyjeżdżam, czy coś innego, nie pozwala mi na zabranie się i dokończenie czegokolwiek porządnie.
Chyba znowu za bardzo się nakręciłam.
No cóż, w takim razie nie smęcę dzisiaj zbyt długo, postaram się o dłuższą relację tuż po powrocie - bardzo możliwe, że uda się zrobić całkiem sporo zdjęć za sprawą siostrzanej lustrzanki.
A więc w drogę! :)
edit: lustrzankowych zdjęć nie będzie. Ech, znowu pozostaje tylko telefon.
Komentarze
Prześlij komentarz