Polska w tydzień czyli: w Beskidy i z powrotem - cz.1

Dom.
Zmęczona, niewyspana, ale szczęśliwa.
Bo wszystko zależy od nastawienia!
Czuję, że to będą najlepsze wakacje mojego życia.

Czas więc na małe podsumowanie - chciałam robić na bieżąco notatki z wyprawy, ale jak zwykle skończyło się tylko na postanowieniu - spróbuję teraz odtworzyć wszystko to, co jest warte odtworzenia. Mam nadzieję, że nie pominę zbyt wiele.

A więc do dzieła!

***
Dzień 1. - Wsiąść do pociągu (nie)byle jakiego

Godzina 12:00. Przeciągam się w łóżku, patrzę na zegarek i automatycznie wyskakuję spod kołdry. To już dzisiaj! Świadomość wyjazdu w Polskę od kilku dni nie dawała mi spokoju - powszechnie wiadomo, że mam problemy z koncentracją, a co dopiero wtedy, gdy wiem, że za kilkadziesiąt godzin wyfrunę z domu, w podróż, która będzie wyjątkowa i ekscytująca - jak każda z podróży. Dopakowuję się, sprawdzam, czy wszystkie bilety są, biorę ze sobą podręcznik do neuroanatomii, by usprawiedliwić trochę ten wyjazd przed zbliżającym się egzaminem. O 18:30 wyruszamy - na początku podróży mała kombinacja z miejscówkami (kupowanie biletów dzień przed odjazdem nie jest mądre - ja, K. i M. jesteśmy początkowo w rożnych wagonach), lecz w końcu udaje nam się być razem w przedziale i zdrzemnąć kilka godzin. Wzdłuż korytarza przechadzają się pasażerowie ze skrzętnie ukrytym alkoholem w kubeczkach i kuflach, inni otwarcie piją z butelki czy puszki, kilka przedziałów dalej ktoś sprzedaje piwo. Pani z naprzeciwka koniecznie chce zawrzeć znajomość ze swoją sąsiadką, mężczyzna spod drzwi opowiada o swoim życiu i słucha przez całą noc muzyki przez słuchawki - tym samym wszyscy pasażerowie z przedziału zmuszeni są do robienia tego samego, grubszy pan spod okna siedzi przez całą drogę na swoim ogromnym smartfonie, stuka, puka, klika i odbiera sms-y dające o sobie znać w dość irytujący sposób. Po lewej Rosjanin, który nie chciał zamienić się miejscem, śpi opierając się o rozkładany stoliczek. I tak przez 13 godzin, aż do Tarnobrzegu.

Dzień 2. - "Był plecak na plecach..."

W Tarnobrzegu o 7:00 przesiadka na pociąg do Rzeszowa. Dowiadujemy się, że kupując bilet na miejscu zapłaciłybyśmy połowę ceny biletu, który posiadamy. Gdy jesteśmy na miejscu decydujemy się na łapanie stopa - PKS jest drogi jak na dystans, który mamy pokonać. W mieście nie idzie nam zbyt dobrze, po 1,5 h wydostajemy się na wylotówkę z Rzeszowa, gdzie się dzielimy - M. łapie sama, K. zostaje ze mną. Tam,po 10 min zatrzymuje się klimatyzowany jeep - prowadzący go mężczyzna okazuje się być byłym harcerzem i pracować przy projektowaniu, konserwowaniu i produkowaniu sprzętu medycznego. Znajdujemy wspólny język, choć nasz przemiły pan zbacza za każdym razem na swoje tematy, ignorując kompletnie nasze. Zawozi nas do Jasła, gdzie musimy się przesiąść. Tu też nie ma większego problemu - wsiadamy w ciężarówkę, którą dojeżdżamy do Rymanowa. Podróż przebiega w milczeniu, chociaż kierowca podkreśla na samym początku, że wziął nas, bo jego syn jeździ po Europie stopem i chce to jakoś zrekompensować, dlatego nam pomaga. Z Rymanowa do miejsca docelowego - Rymanowa Zdrój już tylko 4 km. Ten dystans także pokonujemy samochodem. Padnięte po przyjeździe jemy pizze i przeprowadzamy pierwszą część zajęć dziewczynom z kursu, ale marzymy o małej drzemce. Niestety nie ma tak lekko - trzeba dojść do bazy Wisłoczek, gdzie zostajemy na dzisiejszą noc. Nie jest to takie proste, gdy ma się zapakowany wielki plecak, a droga wiedzie pod górę. Zlane potem wdrapujemy się po 2h na miejsce, gdzie myjemy się w górskim potoku (w tak zimnej wodzie nie myłam się jeszcze nigdy) i przeprowadzamy drugą część zajęć, ciekawszą, bo o wartości człowieka, komunikacji werbalnej i niewerbalnej. Okazuje się, że za często wypowiadam słowo "generalnie", więc postanawiam, że do końca pobytu w Beskidzie nie powiem ani jednego słowa, a za 5 powtórzonych "generalnie" kupuję czekoladę kursantkom. Jemy na kolacje grzanki, rozbijamy namiot i o godzinie 20:00 jesteśmy już tak padnięte, że idziemy spać.


***

Ciąg dalszy jutro, wraz ze zdjęciami, teraz czas odespać cały tydzień :)

Komentarze

Popularne posty