Budując Katedrę
Robię niebywałe postępy. Nie przypuszczałam, że tak często będę tutaj zaglądać. Za dużo myśli tłoczy się w mojej głowie, nie potrafię ich już zatrzymywać tylko dla siebie, bo kiedyś rozsadzą mi czaszkę od wewnątrz. Dosłownie.
Pierwszy raz w mojej karierze szkolnej na lekcji języka polskiego doszliśmy do literatury współczesnej - chodzi mi tutaj szczególnie o literaturę science-fiction oraz fantasy. W poprzednich latach te gatunki omijano szerokim łukiem, być może dlatego, że nauczycielki nie czuły się w tym temacie biegłe - to nie literatura ich pokolenia. Dzisiaj Pani K. pokazała nam nominowany do Oscara w 2002 roku film krótkometrażowy Tomasza Bagińskiego "Katedra", zrealizowany na podstawie opowiadania Jacka Dukaja o takim samym tytule (przed obejrzeniem produkcji mieliśmy się zapoznać z pierwowzorem). Autor produkcji samodzielnie, w przeciągu trzech lat wykonał przeszło sześciominutową animację, która budzi wśród widzów różnorakie uczucia - od uwielbienia po całkowite potępienie. I o to chyba chodziło.
O czym jest ten film? Czy jest to fatalistyczna wizja, że na nic nie mamy wpływu, czy może właśnie nadzieja, że od tego, co uczynimy zależy rozwój cywilizacji i przyszłość naszego świata? Bardzo ciężko odpowiedzieć na to pytanie nie upraszczając istoty dzieła. Dla każdego Katedra może być ucieleśnieniem zupełnie czegoś innego. Posłużę się więc własną interpretacją. Otóż mowa jest tutaj o szeroko pojętej kulturze (ucieleśnieniem jej jest właśnie Katedra), którą, chcąc czy nie chcąc, buduje każdy z nas. Każdy z nas przyczynia się do jej formy, kształtu, wielkości i wspaniałości. Niektórzy poddają się procesowi tworzenia bez zbytniego entuzjazmu, biernie, kolejni wkładają w to swoje całe serce widząc w tym jakąś wyższą ideę, inni nie chcą przyczyniać się do jej wzrostu w żadnym stopniu. Ona jednak pnie się w górę i rozrasta przyjmując w swoje mury nowych twórców, a proces ten nigdy nie ulega zahamowaniu. Nad tym wszystkim czuwa jakaś kreacyjna siła, która pojawia się od czasu do czasu oświetlając budowlę i dając tym samym impuls do jej rozrostu. Może być jednak odbierana nie jako nadzieja na coś nowego, lepszego, lecz jako coś, co zniewala, niszczy, zabija. Katedra jest wszakże miejscem kultu Stwórcy. Czy oznaczać to ma, że ludzie, którzy ją współtworzą czynią to dla Jego wywyższenia i ukazania Jego chwały?
Nie ma co się jednak nad tym za dużo rozwodzić - każdy musi sam rozważyć w swoim sercu, o co tak naprawdę chodzi. Zapraszam do obejrzenia animacji - warto. To tylko niecałe 7 minut. Zachęcam również do przeczytania samego opowiadania Jacka Dukaja, gdyż oba dzieła idealnie ze sobą współgrają.
Pierwszy raz w mojej karierze szkolnej na lekcji języka polskiego doszliśmy do literatury współczesnej - chodzi mi tutaj szczególnie o literaturę science-fiction oraz fantasy. W poprzednich latach te gatunki omijano szerokim łukiem, być może dlatego, że nauczycielki nie czuły się w tym temacie biegłe - to nie literatura ich pokolenia. Dzisiaj Pani K. pokazała nam nominowany do Oscara w 2002 roku film krótkometrażowy Tomasza Bagińskiego "Katedra", zrealizowany na podstawie opowiadania Jacka Dukaja o takim samym tytule (przed obejrzeniem produkcji mieliśmy się zapoznać z pierwowzorem). Autor produkcji samodzielnie, w przeciągu trzech lat wykonał przeszło sześciominutową animację, która budzi wśród widzów różnorakie uczucia - od uwielbienia po całkowite potępienie. I o to chyba chodziło.
O czym jest ten film? Czy jest to fatalistyczna wizja, że na nic nie mamy wpływu, czy może właśnie nadzieja, że od tego, co uczynimy zależy rozwój cywilizacji i przyszłość naszego świata? Bardzo ciężko odpowiedzieć na to pytanie nie upraszczając istoty dzieła. Dla każdego Katedra może być ucieleśnieniem zupełnie czegoś innego. Posłużę się więc własną interpretacją. Otóż mowa jest tutaj o szeroko pojętej kulturze (ucieleśnieniem jej jest właśnie Katedra), którą, chcąc czy nie chcąc, buduje każdy z nas. Każdy z nas przyczynia się do jej formy, kształtu, wielkości i wspaniałości. Niektórzy poddają się procesowi tworzenia bez zbytniego entuzjazmu, biernie, kolejni wkładają w to swoje całe serce widząc w tym jakąś wyższą ideę, inni nie chcą przyczyniać się do jej wzrostu w żadnym stopniu. Ona jednak pnie się w górę i rozrasta przyjmując w swoje mury nowych twórców, a proces ten nigdy nie ulega zahamowaniu. Nad tym wszystkim czuwa jakaś kreacyjna siła, która pojawia się od czasu do czasu oświetlając budowlę i dając tym samym impuls do jej rozrostu. Może być jednak odbierana nie jako nadzieja na coś nowego, lepszego, lecz jako coś, co zniewala, niszczy, zabija. Katedra jest wszakże miejscem kultu Stwórcy. Czy oznaczać to ma, że ludzie, którzy ją współtworzą czynią to dla Jego wywyższenia i ukazania Jego chwały?
Nie ma co się jednak nad tym za dużo rozwodzić - każdy musi sam rozważyć w swoim sercu, o co tak naprawdę chodzi. Zapraszam do obejrzenia animacji - warto. To tylko niecałe 7 minut. Zachęcam również do przeczytania samego opowiadania Jacka Dukaja, gdyż oba dzieła idealnie ze sobą współgrają.
Komentarze
Prześlij komentarz