Nie zna się zasad gry, a jednak się gra

Czytanie nie idzie tak szybko, jakbym chciała, ale to może i dobrze - mam czas na przemyślenia i wyłuskiwanie pojedynczych zdań, fragmentów, myśli, czyli tak zwanych perełek. Dzisiaj postanowiłam założyć zeszyt przeznaczony specjalnie do spisywania cytatów z książek. Mój zapał jest ogromny, ale pewnie zniknie tak szybko, jak się pojawił.
Zaczynam od Dukaja, a dokładniej od obszernej powieści "Lód".
Nie zna się zasad gry, a jednak się gra - ile razy w swoim życiu mówimy, że na niczym się nie znamy. Ba, nie znamy się przecież na samym życiu. Nie wiemy jak postępować, jakie drogi obierać, jakie decyzje podejmować. Przychodząc na świat nie mamy pojęcia jak to jest chodzić, mówić, tańczyć, śpiewać, rozmawiać, kochać, nienawidzić. Nie znamy nic, co jest na tym, pełnym zasadzek i przeciwności, ale także radości, świecie. Dorastamy, lecz nigdy nie osiągamy pełni dojrzałości. Ucząc się odkrywamy, że tyle jest jeszcze do zobaczenia, wydaje nam się, że wiemy coraz mniej i że każdy nasz wysiłek jest coraz bardziej bezsensowny. Umieramy ze świadomością, że jeszcze tyle rzeczy mamy do zrobienia, że nie wszystko było takie, jakie powinno być, że przez naszą głupotę wiele wartości zaprzepaściliśmy. Naszą codzienność spowija lekka mgiełka niezwykłości - przecież w każdej chwili może zdarzyć się coś, co odmieni bieg losu, co wprawi w nasz świat zamęt, zamknie lub otworzy bramy nowej, nieznanej drogi. Nie możemy być niczego pewni - przyszłość jawi się jako niezidentyfikowany twór, którego kształt zależy właśnie od nas.
Nie zna się zasad gry, a jednak się gra - nie znamy się na życiu, a jednak żyjemy. Nie mamy pojęcia jak wychować dziecko, by było mądrym, radzącym sobie w wielkim świecie obywatelem, a jednak je wychowujemy. Oddychamy, trawimy, myślimy, widzimy, słyszymy, czujemy, patrzymy chociaż wciąż, mimo zaawansowanemu rozwojowi nauki, nie mamy pojęcia, w jaki sposób odbywa się ten proces. Radzimy innym mimo tego, że sami mamy problemy, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Rozmawiamy o szeroko pojętej kulturze, literaturze, teatrze, muzyce, filmie - a czy na dobrą sprawę mamy prawo się na ten temat wypowiadać nie znając prawideł rządzących sztuką, konwencji, form. Nie potrafimy odbierać świata w sposób obiektywny, nasze spojrzenie zawsze będzie subiektywne, chociaż zaciekle się przed tym bronimy.
Właśnie. Nie zna się zasad gry, a jednak się gra - każdy z nas jednak posiada to coś, co kieruje naszymi poczynaniami. Można to nazwać wewnętrznym głosem, głosem serca, głosem sumienia, intuicją czy w jakikolwiek inny sposób - to najmniej istotne. Jesteśmy zmuszeni ścierać się codziennie ze sprawami, na których się nie znamy. Gramy w wielką grę, jesteśmy jednocześnie pionkami, jak i samymi graczami, jednak stawką nie są błahe punkty, monety, karty, ale jedno z najwyższych wartości -  życie. Błądzimy na planszy po omacku, nie mając pojęcia jak się zachować, gdzie postawić kolejny krok, by nie upaść, by nie doznać bólu i cierpienia ścierając swoje kolana o ostre kamienie drogi. To nie tak, że zasad nie ma. Są, ale nie jest nam dane się o nich bezpośrednio dowiedzieć. Musimy szukać, odkrywać, doświadczać, dotykać i układać swój własny kodeks - ale nigdy nie będziemy mieć gwarancji, że ten nasz kodeks jest identyczny z tym Jednym Jedynym. Ryzyko jest wpisane w nasze istnienie.
Nie zna się zasad gry, a jednak się gra...


PS: Czyżbym zaczęła się przekonywać do wschodnich kultur? G. się ucieszy.
Jai Ho - soudtrack z filmu Slumdog Millionaire

Komentarze

Popularne posty