Julius Klengel - Concertino No. 3 in A Minor Op. 46 (for cello and piano)
Dzisiaj trochę o muzyce. Ostatnimi czasy tak bardzo ją zaniedbałam. Myślałam, że już nie potrafię grać dla przyjemności, że to kolejny obowiązek, który trzeba odwalić, zaliczyć. Muzyka nie dawała mi żadnej satysfakcji. Choć tak bardzo chciałam, by było inaczej. Nic nie pomagało, stosowanie korekt technicznych, zadawane z lekcji na lekcję wprawki, gamy, pasaże, ćwiczebne etiudy, podniosłe sonaty, koncerty były tylko stratą czasu. Ja po prostu tego nie czułam. Widziałam rząd czarnych szlaczków, pusty tekst nie mający żadnego przekazu. Ćwiczenie chociażby 30 minut dziennie było czymś tak nieprzyjemnym, że co i rusz zerkałam na zegarek, by sprawdzić ile minut zostało. A czas płynął niemiłosiernie wolno.
Dzisiaj to poczułam.
Nie musiałam nic robić. Muzyka po prostu weszła do mojego serca. Wkradła się niepostrzeżenie i zawładnęła całą moją duszą. Rozkołysała ciało, owionęła umysł, wyostrzyła słuch. Zaczęłam widzieć nie oczyma, lecz sercem. Coraz częściej udaje mi się stosować do rad Małego Księcia.
Grałam to, co czuję. Nuty przestały być ciemnymi plamami na sztywnej pięciolinii. Zaczęły przeobrażać się w rozmaite krajobrazy, kwiaty, motyle., deszcz, słońce. Zaczęły śpiewać jak ptaki, tańczyć, śmiać się i płakać. Rozkrzyczane biegły na oświetlone promieniami słońca łąki, by stamtąd przedostać się w cień wielkiego szczytu i ukryć się gdzieś przy górskim strumyku. Mogłam zamknąć oczy i widzieć to, co wydobywało się z głębi magicznego instrumentu, jakim jest wiolonczela. Jak dobrze, że nie zrezygnowałam!
Od początku mojej kariery muzycznej NIGDY coś podobnego mi się nie zdarzyło. Zawsze miałam wrażenie, że nie tulę do siebie smukłej wiolonczeli, ale kawał drewna wycięty na kształt większych skrzypiec. Nie było w tym żadnej radości, żadnego artystycznego uniesienia - był martwy, ostry dźwięk, który zamiast koić, ranił. Dziś dźwięk ten był delikatny, zwiewny, głęboki - prawdziwy. Taki, jaki powinien wydobywać się z każdej wiolonczeli.
Dziękuję. Kolejny raz. Dziękuję za to, że nauczyłeś mnie dziękować. Może robię to teraz zbyt często, ale to słowo jest takie piękne, że nie potrafię się powstrzymać.
Odliczam czas. Nie zwykłą miarą: sekundami, minutami, godzinami czy dniami. Odmierzam czas wieczorami. To one dają mi siłę.
Tak więc zostało 10 wieczorów do Wielkanocy i 36 wieczorów do pierwszego egzaminu. A co dalej, czas pokaże.
Dzisiaj to poczułam.
Nie musiałam nic robić. Muzyka po prostu weszła do mojego serca. Wkradła się niepostrzeżenie i zawładnęła całą moją duszą. Rozkołysała ciało, owionęła umysł, wyostrzyła słuch. Zaczęłam widzieć nie oczyma, lecz sercem. Coraz częściej udaje mi się stosować do rad Małego Księcia.
Grałam to, co czuję. Nuty przestały być ciemnymi plamami na sztywnej pięciolinii. Zaczęły przeobrażać się w rozmaite krajobrazy, kwiaty, motyle., deszcz, słońce. Zaczęły śpiewać jak ptaki, tańczyć, śmiać się i płakać. Rozkrzyczane biegły na oświetlone promieniami słońca łąki, by stamtąd przedostać się w cień wielkiego szczytu i ukryć się gdzieś przy górskim strumyku. Mogłam zamknąć oczy i widzieć to, co wydobywało się z głębi magicznego instrumentu, jakim jest wiolonczela. Jak dobrze, że nie zrezygnowałam!
Od początku mojej kariery muzycznej NIGDY coś podobnego mi się nie zdarzyło. Zawsze miałam wrażenie, że nie tulę do siebie smukłej wiolonczeli, ale kawał drewna wycięty na kształt większych skrzypiec. Nie było w tym żadnej radości, żadnego artystycznego uniesienia - był martwy, ostry dźwięk, który zamiast koić, ranił. Dziś dźwięk ten był delikatny, zwiewny, głęboki - prawdziwy. Taki, jaki powinien wydobywać się z każdej wiolonczeli.
Dziękuję. Kolejny raz. Dziękuję za to, że nauczyłeś mnie dziękować. Może robię to teraz zbyt często, ale to słowo jest takie piękne, że nie potrafię się powstrzymać.
Odliczam czas. Nie zwykłą miarą: sekundami, minutami, godzinami czy dniami. Odmierzam czas wieczorami. To one dają mi siłę.
Tak więc zostało 10 wieczorów do Wielkanocy i 36 wieczorów do pierwszego egzaminu. A co dalej, czas pokaże.
cześć ;> urzekło mnie to co napisałaś ;)
OdpowiedzUsuńi mam pytanie... masz może nagranie tego koncertu ? baaaardzo mi na tym zależy. mogłabyś się ze mną skontaktować ? podaję e-mail: oliwia.lipich@spoko.pl