Cisza na froncie

Coś tak jakoś cicho się zrobiło.
Może już trochę mniej żyję myślą "byle do wieczora". Ale nadal zdecydowanie wolę wieczory (choć na razie trochę tak jakoś puste się zrobiły...) niż resztę dnia.
Więcej spokoju, więcej zdystansowania i chyba negatywne myśli powoli zaczynają być wyciszane. Ale nie zapeszajmy, bo w każdej chwili mogą wrócić.

Wśród ludzi czas szybciej płynie. Nie ma czasu na zastanawianie się nad sensem życia, planami na przyszłość. Rozmawia się o rzeczach bardziej lub mniej błahych, przypomina się sobie jak to jest śmiać się bez powodu. Razem jest po prostu raźniej iść naprzód.

Mimo wszystko - przez cały czas jesteśmy niejako samotnymi wojownikami na linii frontu. To, że czasem cichną strzały nie oznacza, że walka się skończyła. To może oznaczać, że jeszcze na dobre się nawet nie zaczęła...

Yeah Yeah Yeahs - Warrior

Komentarze

  1. 'byle do'. najbardziej upierdliwa forma odmierzania czasu ;)
    ano, można zapomnieć na parę chwil, zająć umysł czymś niewymagającym myślenia, uciec zregenerować siły i odświeżyć umysł. pozgarniać bonusy z małych przyjemności i wrócić, walczyć dalej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty