Urlopowe lenistwo
Kilka dni minęło tak szybko, że aż trudno w to uwierzyć.
Zdążyłam być cały dzień w lesie (jaka szkoda, że tylko jeden, chyba brakuje mi ognisk, nocnych wart, wygodnych plecionych pryczy), czytać przez dwa dni po kilka godzin Mikołajowi wiersze Brzechwy i Tuwima oraz spędzić wieczór panieński D. wdrapując się na zjeżdżalnię, bawiąc się wśród plastikowych kulek i grając w Guitar Hero.
Dzisiejszy dzień miał być okazją na wyspanie się, ale koniec końców wyszło tak, że nie zrobiłam absolutnie nic snując się z pokoju do pokoju.
Za bardzo się alienuję. To za długo trwa. Zaczyna mnie to martwić, ale właściwie nie przeszkadza mi to jeszcze. Może powinnam coś z tym zrobić, ale nie mam ochoty.
Książki to ostatnio moi najlepsi przyjaciele.
W sobotę ślub D., za tydzień zlot w Krakowie, potem nabory, tydzień u siostry i wreszcie może uda się gdzieś wyjechać.
Znowu myślę przyszłościowo i nie udaje mi się myśleć o tym, co jest tu i teraz.
Ech.
PS. Jak dobrze, że niedługo już wracasz!
Edit: Właśnie zerknęłam do archiwum pewnego komunikatora. To niesamowite - wczoraj minęło dokładnie pół roku. Wiem, miałam nie odliczać, ale data pierwszej rozmowy rzuciła mi się w oczy tak bardzo, że nie sposób było nie zauważyć ile czasu minęło od tamtego wieczora.
Pół roku...
Zdążyłam być cały dzień w lesie (jaka szkoda, że tylko jeden, chyba brakuje mi ognisk, nocnych wart, wygodnych plecionych pryczy), czytać przez dwa dni po kilka godzin Mikołajowi wiersze Brzechwy i Tuwima oraz spędzić wieczór panieński D. wdrapując się na zjeżdżalnię, bawiąc się wśród plastikowych kulek i grając w Guitar Hero.
Dzisiejszy dzień miał być okazją na wyspanie się, ale koniec końców wyszło tak, że nie zrobiłam absolutnie nic snując się z pokoju do pokoju.
Za bardzo się alienuję. To za długo trwa. Zaczyna mnie to martwić, ale właściwie nie przeszkadza mi to jeszcze. Może powinnam coś z tym zrobić, ale nie mam ochoty.
Książki to ostatnio moi najlepsi przyjaciele.
W sobotę ślub D., za tydzień zlot w Krakowie, potem nabory, tydzień u siostry i wreszcie może uda się gdzieś wyjechać.
Znowu myślę przyszłościowo i nie udaje mi się myśleć o tym, co jest tu i teraz.
Ech.
PS. Jak dobrze, że niedługo już wracasz!
Edit: Właśnie zerknęłam do archiwum pewnego komunikatora. To niesamowite - wczoraj minęło dokładnie pół roku. Wiem, miałam nie odliczać, ale data pierwszej rozmowy rzuciła mi się w oczy tak bardzo, że nie sposób było nie zauważyć ile czasu minęło od tamtego wieczora.
Pół roku...
Komentarze
Prześlij komentarz