Chaos

12

Niezidentyfikowany ból wciska się pod czaszkę. Kostna puszka ochraniająca narząd, który stanowi o naszym istnieniu i naszej tożsamości nabrzmiewa tak, jakby miała zaraz pęknąć i potłuc się na milion kawałków raniąc odłamkami delikatne powłoki ciała. Ból to nasila się, to słabnie, pulsuje. Czuć każdy neuron, każde połączenie między komórkami daje o sobie znać, gdy przebiega po nim stos myśli pod postacią impulsów elektrycznych. Szum nie opuszcza umysłu, głowa staje się coraz cięższa, rodzi się ogromne pragnienie ciszy - tej ciszy, w której nie istnieje jakikolwiek byt. Powieki zaciskają się na gałkach ocznych zamykając tym samym dopływ bodźców wzrokowych ze świata zewnętrznego. Małżowiny uszne nie mają już takiej możliwości - do ucha środkowego docierają wciąż nieprzyjemne dźwięki, więc zagłusza się je kolejnymi, bardziej znośnymi, by tamte nie przedarły się już nigdy więcej do płata skroniowego. Kubki smakowe rozkoszują się smakiem mdłej wody, zapach dochodzący z kuchni wywołuje mdłości. Receptory Krausego w skórze wprawiają w drganie całe ciało za każdym powiewem dochodzącym z otwartego na świat - świat gapiów, przechodniów szukających sensacji i kolejnej ofiary, na której można podjąć żer - okna. Przyspieszone tętno wyczuwalne na tętnicy szyjnej i promieniowej nie oznajmia o niczym specjalnym - można nawet powiedzieć, że uspokoiło się, przyblakło, stało się mniej wyraziste. Oddech w normie, lecz od czasu do czasu z głębi klatki piersiowej wydobywa się westchnienie, które pozwala choć trochę ulżyć rozbitemu na kawałki zespołowi komórek, tkanek i narządów.
Tak, zdecydowanie za dużo anatomii jak na dzisiaj.
A dusza? Ta niezmaterializowana część naszego istnienia, w które można wątpić lub wiedzieć, że istnieje? Co z nią? Jak ona się ma w porównaniu do tego wszystkiego, co fizyczne? Czy ją także dręczy ból, cierpienie? Czy może jest obojętna na to, co dzieje się z ciałem?
Jest o wiele wytrzymalsza niż organizm, który kiedyś przecież odda się na wieczność Ziemi, który stanie się siedliskiem mikroorganizmów, a one obrócą go w zatrważającym tempie w proch
Ona trwa i będzie trwać.  W słowach, w myślach, w czynach. W uczuciach, uniesieniach, smutkach, żalach, zwątpieniach. W nadziejach, że to ostatnie miesiące, dni, godziny tego uciemiężenia, że cierpienie fizyczne i psychiczne zaraz się skończy. W pewności, że jest Ktoś, kto czeka, kto koi ból, że coraz bliżej jest chwila oczyszczenia. Dusza, która jest szczęśliwa, mimo bólu, który doznaje. Cóż by z nią było, gdyby nie ta doskonała, prawdziwa pewność?

Proszę, niech już będzie po wszystkim.

Komentarze

Popularne posty