I wszelkim morzom, i snom, i okrętom!...

Maj.
Otaczająca nas wkoło przyroda zdaje się krzyczeć i śpiewać, radować się. Drzewa ostatecznie zazieleniły się delikatnymi liśćmi, jabłonie rozkwitły białymi kwiatami. Nad pobliski staw przyfrunęła para łabędzi, która co roku zakłada tam gniazdo i wychowuje kolejne pokolenie brzydkich kaczątek przepędzając przy tym chytre mewy i wścibskie kaczki. Słońce ogrzewa źdźbła zbóż, odbija się w porannych kroplach rosy, które są pryzmatem dla jego promieni. W powietrzu słychać szum wiatru i dźwięczne głosy ptaków radujących się pełnią wiosny.
Dusza chłonie tę radość, zachwyca się pięknem, które otacza ją z każdej strony. Jest lekka, zwiewna, beztroska. Ze spokojem może oddychać, patrzeć w przyszłość. Bo czyż coś złego stać się może, gdy natura oznajmia wszech i wobec o wyjątkowości tego czasu, o życiu, które rozwija się, rozkwita w każdym, najdrobniejszym elemencie przyrody, ukazując niezliczone morze łask zesłanych przez Tego, który panuje nad wszelkim Stworzeniem?
Nie chcę za dużo mówić, bo wszystko jest tak jasne i oczywiste, że nie trzeba używać słów.
Dlatego oddaję dziś głos poecie, do którego twórczości przybliżyłam się dzięki prezentacji maturalnej (tak, ona jednak coś daje, uwierzcie!),  który w pełny sposób oddał to, o czym ja chciałam opowiedzieć :)

Bolesław Leśmian - "Nieznana podróż Sindbada Żeglarza"
V
      Duchu mój, wbiegły w brzask niebieskich kopuł,
      Zawadzający skrzydłami z wysoka
      O nawał Boga, jak o senny szkopuł!...

      Święć się twój pobyt i miłosna zwłoka
      Na piersi ziemi, wybuchłej rozkwitem
      Pod warg twych musem i pod strażą oka!

      Święć się wiosenny twój płacz nad zaryłem
      W murawach szczęściem, gdy rozśmiane gardło
      Łka, zachłyśnięte sercem i błękitem!...

      Święć się twój nagły dreszcz nad obumarłą
      U stóp twych burzą, po której pogrzebie
      Dwoje się oczu dziewczęcych zawarło.

      Święć się twój udar słoneczny na niebie,
      Gdy - nieprzytomny - zasłaniasz się dłonią.
      Od blasku śmierci, co oślepił ciebie!

      Zwól - niechaj szumią i szemrzą i dzwonią
      Chóry niczyich, bezimiennych głosów,
      Od których usta przelęknione stronią...

      Zwól - niech na żyznym błękicie niębiosów
      Obłędna brzoza - wbrew ziemi - wyrośnie,
      By coś tam zmącić zielonym snem włosów!...

      I mech twe ciało, podane ku wiośnie,
      Wicher ci zszarpie, niby płaszcz, ulewą
      Twych łez bezwolnych przemokły radośnie!

      Czemu tak patrzysz w okrętowe drzewo,
      Gdzie przepych lasów od dawna zbezlistniał?
      I w wicher patrzysz, bielący się mewą?

      Czyliś się nie dość ty - duchu, naistniał?
      Nie dość nachłonął i brzasków i cieni,
      Gdzie się nie jeden sen urzeczywistniał?

      Rozpielgrzymiony po wirach bezdeni
      Dokądże dążysz? Jakaż baśń w przestworze
      Poprzód twych oczu we mgle się zieleni?

      Wściągnij się w sobie, zesłabnij w pokorze,
      Na pierwszym lądzie z pierwszym oto płazem
      Wij się i czołgaj, wspominając morze!

      Klęknijmy kornie przed kwiatem, przed głazem,
      We mgłach - na łąkach - u, wylotu alej-
      Gdziekolwiek można - tam klęknijmy razem'


      I błogosławmy naokół i dalej
      Motylom - kwiatom - i ptakom - i pszczołom -,
      A ty mi wówczas, błogosławiąc, szalej!

      I maluczkością świata się oszołom!
      I pobłogosław zjawionym w śnie twarzom,
      I ze snu głębi wychylonym czołom -

      I zagubionym w sobie wirydarzom,
      Gdzie ślady stóp się skradają i łaszą
      Do gęstwy, cieniów zostawionej strażom.

      I szczęścia widmom, co nęcą i straszą,
      I utraconej na zawsze dziewczynie,
      Która być mogła - a nie była naszą...

      I wszelkiej męce, i wszelkiej przewinie,
      I wszelkim innym, nieznanym dziewczętom,
      Które w nieznanej czekają krainie!

      I wszelkim morzom, i snom, i okrętom!...

Komentarze

Popularne posty