Początek końca

Ostatni cały dzień na lekcjach. Ostatnie konfrontacje z nauczycielami. Ostatnia (i właściwie pierwsza, szkoda, że tak późno) szczera rozmowa. Ostatnie wygłupy naszej czwórki.
Właściwie nie jest mi tego wszystkiego żal. Wcale.
Ale... boję się.
Boję się tego miesiąca, który jest przede mną. I tego, co będzie później.
Jednocześnie bardzo pragnę, żeby było po wszystkim. Moje myśli nie odbiegają od tego tematu na długo, gdy je odganiam wracają ze zdwojoną siłą. Wciąż widzę przed sobą wielki znak zapytania. Tak, wiem, odpowiedź przyjdzie, z czasem. Dobrze jest mieć na co czekać, ale to trudna sztuka. 
Chcę uciec. Jak najdalej stąd, nie chcę już się odwracać. Tak, może jestem tchórzem. Może to rzeczywiście początek końca. Ale właściwie nie chcę o tym myśleć. Zobaczymy, wbrew pozorom całkiem niedługo.
A może to dopiero koniec początku?


Dobrze, że jesteś.

Komentarze

Popularne posty