"...dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."

Coraz gorzej z moim wzrokiem. Już od prawie roku wstrzymuję się ze zrealizowaniem recepty na szkła (podobno wada się zmniejszyła od poprzedniej wizyty do ostatniej, ciekawe), bo na razie moje oczy są w stanie zobaczyć to, co jest mi potrzebne. Miałam nadzieję, że to nagłe pogorszenie jest wywołane niewyspaniem, ogólnym zmęczeniem. Dzisiaj spałam więcej niż 6 godzin pierwszy raz od kilku tygodni, a oczy nadal odmawiają mi posłuszeństwa.

Największym głupstwem jest pozostawienie swojej wady myśląc, że przecież prędzej czy później się z tego wyrośnie. A co, jeśli tak się nie stanie? Będziemy zauważać coraz mniej, przyzwyczaimy się do tego stanu. Kolejne dni będą przelatywać przez nasze życie, a nasze oczy, z godziny na godzinę będą słabnąć. Bo nie ma kto ich wyleczyć, bo zaniedbaliśmy ich ochronę, bo uważaliśmy to za zbędne.
Kiedy nadejdzie moment, gdy nie będziemy widzieć nic - wtedy będzie już za późno.

Mały Książę miał dużo racji. Gdy nasze serce oślepnie tak, jak powoli ślepną moje oczy - wtedy nic nie będzie w stanie nas uratować od lęku, złych myśli, pesymizmu. Umiejętność zauważania drobnych cudów w twarzach przechodniów, wieczornych gwiazdach, przelatujących na niebie gołębiach, lśniących kroplach wiosennego deszczu nie polega przecież na posługiwaniu się bystrymi, zdrowymi oczyma, ale właśnie na używaniu tego, co siedzi gdzieś tam, głęboko w nas, lecz czasem boi się wyjść na światło dzienne. Na szczęście są osoby, które potrafią wyciągnąć "to coś" i dzięki nim "to coś" naprawdę działa.

I wtedy patrzy się na świat o wiele wyraźniej. Mimo krótkowzroczności, dalekowzroczności, zaćmy cz astygmatyzmu. To serce trzeba ustrzec przed tymi chorobami, by uzyskać niewykrzywiony, piękny, prawdziwy obraz rzeczywistości. By zauważyć to, co niewidoczne dla oczu.

Komentarze

Popularne posty